Użyteczność nie jest lekiem na całe zło
![]() |
Dwa tygodnie temu odbyła się w Warszawie konferencja E-commerce Standard 2009, na której miałem okazję być w roli prelegenta i słuchacza. W czasie konferencji wynikła całkiem ciekawa dyskusja na temat wpływu użyteczności na e-commerce. Jak to jest z tą użytecznością? Zaprzątać nią sobie główę czy nie?Zacznę od początku, bo pewnie większość z Was ominęła konferencję szerokim łukiem (1000 zł to zbyt duża kwota, żeby posłuchać tego co np. ja od ponad 4 lat piszę na blogu ;-)). Zostałem poproszony, żeby wygłosić prezentację na temat najbardziej elementarnych błędów polskich sklepów internetowych. Jednym z błędów, o którym mówiłem było to, że wielu z nas nazbyt ufa użyteczności. W mojej opinii wiele polskich sklepów internetowych (zwłaszcza tych początkujących) podnieca się użytecznością i przecenia jej wartość w kontekście prowadzenia sklepu internetowego, zwiększania wskaźnika konwersji etc. Argumentowałem (być może nie do końca jasno), że jest wiele ważniejszych rzeczy w prowadzeniu sklepu niż użyteczność. Miałem na myśli przede wszystkim sklepy, które nie zarządzają dużym ruchem (rzędu np. kilkunastu tysięcy UU dziennie).Pisze do mnie sporo przyszłych lub początkujących właścicieli sklepów internetowych w związku z użytecznością. W wersji najbardziej radykalnej uważają, że np. lekko poprawiony proces zamówienia da dwa razy wyższą konwersję lub, że zmiana przycisków z zielonych na czerwone będzie lekiem na całe zło. W wersji łagodniejszej są zdania, że jeśli zrobią sklep z dużo lepszym usability to szybko dogonią konkurencję, która od kilka lat jest w sieci. Rzeczywistość szybko zweryfikowała ich marzenia.Mniej więcej tyle starałem się przekazać mówiąc o tym podczas swojej prezentacji. Uważam, że jest to na tyle powszechny problem, że trzeba o tym wspomnieć. Niestety nie wszyscy to zrozumieli.Kilkadziesiąt minut po mojej konferencji odbył się panel dyskusyjny z udziałem ciekawych osób. Wywiązała się fajna dyskusja. Dyskutowano też o tym na ile ważna jest użyteczność. Można powiedzieć, że zrodziły się dwa "obozy":1. Adam Kwaśniewski z SMB i Radosław Krawczyk z Merlina, którzy przekonywali, że zbytnie podniecanie się "cyferkami" i użytecznością jest błędne. Stawiali za to na fundamenty biznesu związane oczywiście z handlem samym w sobie.2. Rafał Agnieszczak, który twierdził, że skoro istnieje wiedza, dzięki której można sprzedawać skuteczniej to trzeba to bezwzględnie wykorzystać. Rafał podawał obrazowy przykład ze sprzedażą czegoś słuchaczom na sali. Mniej więcej przykład wyglądał tak: skoro istnieje wiedza, dzięki której przeciętny sprzedawca namówi do zakupu jakąś część widowni, a on jako lepszy sprzedawca namówi więcej osób, to należy z niej korzystać. Odnosił to oczywiście do użyteczności - dobry sprzedawca to użyteczny sklep.No i komu wierzyć? ;-) Myślę, że problem polega na tym, że zbyt wielu z nas patrzy na konwersję głównie przez pryzmat użyteczności. Kiedy wspomną o poprawie konwersji od razu na myśl przychodzi im użyteczność. Pisałem o tym już ponad rok temu: "Skuteczności sklepu nie można sprowadzać tylko i wyłącznie do jego budowy. To tak jakby lekarz oceniał stan zdrowia tylko i wyłącznie na podstawie tego czy pacjent zdrowo się odżywia. Nawet jeśli pacjent będzie jadł tylko to co powinien, w odpowiedniej ilości, w odpowiednich porach dniach to i tak nie ma gwarancji, że nigdy nie zachoruje. Tak samo jest ze sklepami internetowymi. Nawet najlepiej zbudowany może być mniej skuteczny od tych z użytecznością na niższym poziomie."Innymi słowy, trzymając się przykładu Rafała mogę być dużo słabszym sprzedawcą (mieć gorsze usability) od niego, ale jeśli zaoferuje jakiś produkt 30% taniej od Rafała to prawdopodobnie ja będę skuteczniejszy. Jeśli wyszukam (np. poprzez rozmowy kuluarowe w czasie przerw na konferencji) osoby najbardziej zainteresowane tym produktem i skupię się na nich to też będę skuteczniejszy.Rodzi się też pytanie, jak definiujemy użyteczność. Jeśli zdefiniujemy ją (dość wąsko, ale powszechnie) jako tworzenie ergonomicznych aplikacji (np. za Wikipedią), to z całą pewnością mogę powtórzyć, że tak rozumiana użyteczność ma stosunkowo niewielki wpływ na konwersję i skuteczność sklepu. Oczywiście zupełnie inaczej będzie, kiedy specjalista od usability projektując sklep będzie patrzył znacznie szerzej.Kiedyś na "konkurecyjnym" E-komers.pl czytałem komentarz (nie mogę go niestety znaleźć) jakiegoś anonimowego e-commerce'owego "wyjadacza" ze stażem sprzed pierwszej bańki internetowej, który handel w sieci sprowadził do trzech elementów. O ile dobrze pamiętam były to cena, zaufanie i obsługa klienta. I myślę, że to jest najlepsza puenta. |
Pokaż źródło: Ecommerce - Użyteczność nie jest lekiem na całe zło
Pozostałe wiadomości z dnia 2009-10-04
Użyteczność nie jest lekiem na całe zło
Użyteczność nie jest lekiem na całe zło
Centrum finansowe
- Kredyty mieszkaniowe
- Rodzina na Swoim
- Karty kredytowe
- Kredyty samochodowe
- Kredyty gotówkowe
- Opinie o produktach
› Wiadomości Infor.pl
› Gospodarka.Gazeta.pl
› Biznes.Interia.pl
› Money.pl/Gospodarka
› Lokomotywa.pl
› Twojefinanse.net
› Pieniądze Money.pl
› Podatki Money.pl
› Dziennik.pl
› Wiki News
› Biznespolska.pl
› Fakty RMF
› Onet.pl Wiadomości
› Wiadomości TVP
› Wiadomości Wp.pl
› iThink.pl
› Wiadomosci24.pl
› DziennikInternautow.pl
› E-biznes.pl
› Chip.pl
› Komputer na Gazeta.pl
› CRN.pl
› Nethut.pl
› GCity.pl
› Gemius - anlizy
› Megapanel
› GsmMania
› FKN.pl
› Codeguru.pl
› Komunikatory.info
› Wide.pl
› Pobieralnia.pl
› IDG.pl
› Internetstandard.pl
› Ecomerce
› Dziennikarz.pl
› WebAuditBlog
› Vagla
› Sprawnymarketing.pl
› Google Polska Blog
› Wszystko o Google
